Macierzyństwo

Antosia 27tc ● fragmenty książki ZA WCZEŚNIE

Fragmenty książki „Za wcześnie. Rozmowy z rodzicami wcześniaków urodzonych w 23-29 tygodniu ciąży”

autor: Marta Spyrczak Warszawa 2018

foto na okładce: Mikołaj Sokołowski

••

ANTOSIA, 27tc

Pamiętasz ten dzień, kiedy dowiedziałaś się, że poród będzie przedwczesny?

Ewelina: Są dni, że chcę nic nie pamiętać. Jednak pamiętam każdą chwilę… Szykowałam się do operacji, bo lekarz, do którego chodziłam stwierdził, że czas już pożegnać się z macicą. Nie było sensu, co chwilę leczyć zapalenia. Czekałam na krzesełku w izbie przyjęć, kiedy z gabinetu wyczytano moje nazwisko

— „Pani na zabieg?”

— „Tak”

— „Ciąża martwa?”

— „Jaka ciąża? Ja nie jestem w ciąży! Ja na histerektomię, a nie na zabieg usunięcia ciąży”.

— „Hmm, ale Pani w ciąży jest! Na USG zapraszam jeszcze, bo jak dla mnie to ciąża”.

Usłyszałam wtedy, żebym jeszcze się nie cieszyła, bo ta ciąża może szybko się zakończyć. Bo być w ciąży nie powinnam! Tego dnia zaczęła się moja walka o każdy dzień ciąży… Wychodząc z gabinetu, powiedziałam sobie, że donoszę tę ciążę, bo wiem, że to będzie dziewczynka 🙂 Wiem i koniec! Dwa dni później dostałam krwotoku i praktycznie zamieszkałam w szpitalu. Do 12 tygodnia ciąży czekałam na założenie szwu, później lekarze obserwowali, jak rozwinie się sytuacja. Przez ten czas codziennie słyszałam, że mogę urodzić w każdej chwili.

Można by napisać scenariusz do filmu… Ale to wydarzyło się naprawdę. I Tosia też była prawdziwa, choć pewnie wyglądała jak laleczka… Ile mierzyła i ważyła?

Ewelina: 1140 gramów szczęścia! Niestety nie została zmierzona, bo jej stan na to nie pozwolił. Natomiast w dniu wypisu, trzy miesiące po porodzie, z wagą 1860 gramów i 38 centymetrów opuściła szpital 🙂

Kiedy dobiła do tych magicznych dwóch kilogramów?

Ewelina: Miała trzy miesiące, kiedy wychodziliśmy do domu, a dwa kilogramy przekroczyła w czwartym miesiącu życia. Na wizycie synagisowej (udało nam się dostać Synagis!) ważąca Antosię lekarka zdumiała się, bo mała miała już 2005 gramów.

Wizyty u neurologa były szybkie z pożegnaniem: „Wszystko jest tak, jak należy! Trzeba dać jej czas i sama wszystko nadrobi. Jest dobrze, nie trzeba się martwić. 150 zł i widzimy się za miesiąc”. W końcu kiedy Antka miała osiem miesięcy i nie dźwigała głowy, nie przekręcała się i była taka mało aktywna, poszłam z nią do lekarza rehabilitacji. Pani doktor zobaczyła ją, zbadała i powiedziała, że Antosia ma ogromne deficyty! Zaczęła się walka z czasem straconym, bo pięć miesięcy mieliśmy w plecy. Dopiero po roku rezonans pokazał, co dzieje się w główce Tosi, jak wielkie spustoszenie spowodowały wylewy krwi do mózgu.

Mówiąc najogólniej, poznawanie wcześniaka zaczyna się od wyjścia ze szpitala. Walka o pierwszy wolny termin do specjalisty jest niczym walka o torebki w Lidlu. Straszne, ale prawdziwe i bardzo okrutne.

Share Tweet Pin It +1

Zobacz Również

Poprzedni WpisWspomnienie profesora Dębskiego
Następny WpisAleksander 28tc ● fragmenty książki ZA WCZEŚNIE