Macierzyństwo

Boję (się)

Dusił się mocno. Podaliśmy inhalator.
Wtulił się we mnie i objął mocno moją szyję małymi rączkami.
„Boję (się)”

Śpicie?

Taka pora. Piątek wieczorem.
Może to nie czas na rozmowy o lęku?
Ale czy kiedykolwiek jest dobry czas na mówienie o nim?
O lęku małego chłopca. I jego mamy.

„Boję (się)”
„Ja też się boję synku”
Jest taki lęk o dziecko, który zrozumie tylko matka.
Jest taki lęk o dziecko, który zrozumie tylko matka, która walczyła o życie swojego malca.
I jest taki lęk o dziecko, który zrozumie jedynie matka, która swoje dziecko straciła.

Myślałam, że to za mną.
Że poukładałam sobie w głowie, że to przepracowałam.
A jednak. Słowa małego chłopca i jego strach pokazały mi, że ten lęk jest dalej we mnie.
Towarzyszył mi podczas ciąży. Wzmógł się, wraz z pojawieniem się na świecie małego chłopca.
Siedział – zepchnięty w głąb mnie, przyczajony, czekający na dobry moment, żeby wrócić i zatriumfować.
Czekał na słowa tego płowowłosego, małego chłopca.
„Boję (się)”

Tej nocy już nie zasnęłam.
Rozmyślałam o strachu małego chłopca.
Czy jest to strach ulotny? Czy jest uświadomiony?
Czy to jest strach konkretny czy może rozmyty?
Czy On się boi tego, że się dusi czy tego, że może umrzeć?
Czy trzyletni chłopiec może bać się śmierci?

Rozmyślałam o tym, jaki jest mój lęk.
I dlaczego wrócił właśnie w tym momencie.
To zrozumie jedynie druga matka, która straciła swoje dziecko.

• • •
Matka Kazika – o rodzicielstwie przy kawie. Blog społecznie zaangażowany.
Share Tweet Pin It +1

Zobacz Również

Matka Kazika – zmiany!

Dodano Październik 13, 2017

Poprzedni WpisMelancholia
Następny WpisMedia o nas