Macierzyństwo

Janek 25tc ● fragmenty książki ZA WCZEŚNIE

Fragmenty książki „Za wcześnie. Rozmowy z rodzicami wcześniaków urodzonych w 23-29 tygodniu ciąży”
autor: Marta Spyrczak
Warszawa 2018
foto na okładce: Mikołaj Sokołowski

••

JANEK, 25tc

Tomek: Janek jest bliźniakiem urodzonym 15 tygodni przed planowanym czasem. Jego brat, Antek, urodził się 16 dni przed nim. Niestety Antek nie miał szans na przeżycie — dzieciaki w 22 tygodniu ciąży nie są zdolne do życia poza organizmem matki. Szczęście w nieszczęściu — przy narodzinach Antka stał się „mały cud”: lekarzom udało się wstrzymać poród i zatrzymać Jaśka jeszcze na 16 dni w brzuchu mamy. Te 16 dni wystarczyło, aby uratować mu życie.

Jednym z najgorszych momentów w moim życiu było wyczekiwanie pod salą operacyjną, gdy rodził się Jasiek. Mężczyźni są po to, aby opiekować się swoją rodziną, dbać o bliskich, gdy dzieje się coś złego. W sytuacji, gdy stoisz pod drzwiami, za którymi lekarze walczą o życie Twojego dziecka i Twojej żony, a Ty możesz jedynie czekać i obserwować, brak kontroli działa jak wymyślna tortura. Każda minuta powoli niszczy i degraduje, skręca Twoje wnętrzności, niepewność drąży dziurę w mózgu.

Dostał 8 punktów. Naprawdę nieźle, jak na takiego wcześniaka. Ważył 820 gramów. Agnieszka trafiła na salę pooperacyjną, Jaśka zabrali na OIOM noworodkowy. Dziwna sprawa, ale wówczas poczułem ulgę. Myślałem dość naiwnie, że wszystko, co najgorsze już minęło, że jeżeli Jasiek przeżył poród w całkiem niezłym stanie, to wszystko, co mogło się zdarzyć złego już minęło. Dopiero później okazało się, jak bardzo się myliłem. Nie byłem świadomy, ile jeszcze nas czeka. W tamtym momencie jednak naprawdę czułem radość i dumę z tego, że zostałem ojcem. To ciekawe… nigdy specjalnie nie roztkliwiałem się nad dziećmi. Uważałem, że noworodki są wyjątkowo paskudne (sic!). Pomimo tego, ten mały brzdąc podpięty pod tą skomplikowaną aparaturę medyczną, wydawał mi się najpiękniejszym dzieckiem pod słońcem.

Gdy wieczorem wróciłem na OIOM, panowała już na nim zupełnie inna atmosfera. Mnóstwo pielęgniarek uwijało się przy Jaśku, lekarze biegali w tę i z powrotem. Gdy wszedłem do pomieszczenia, w którym znajdował się inkubator Jaśka, synek był zawinięty w torebkę foliową, aby lepiej izolować ciepło i niwelować ubytki wilgoci poprzez skórę. Co chwila włączał się alarm, a jego monitor zaczynał pulsować. Pielęgniarki często potrząsały jego małym ciałkiem, mobilizując go do oddychania. Jasiek miał infekcję ogólnoustrojową, a na domiar złego, olbrzymie problemy oddechowe spowodowane przetrwałym nadciśnieniem płucnym. Mój syn powoli umierał.

Lekarka razem z pielęgniarkami na chwilę wyszły z pomieszczenia, zostawiając mnie i Jaśka sam na sam. To, co wydarzyło się później, było czymś dziwnym i trochę niesamowitym — odbyliśmy z Jaśkiem naszą pierwszą męską rozmowę w życiu. Opowiedziałem Jaśkowi o wszystkich rzeczach, jakie na niego czekają, jeśli uda mu się przetrwać to wszystko. Obiecałem mu, że nigdy go nie opuszczę, nie zostawię, że zawsze będzie mógł na mnie liczyć, bez względu na to, jak ta cała sytuacja się zakończy. Obiecałem mu pokazać cały świat z najdrobniejszymi szczegółami: smak czekolady, skakanie przez fale w morzu, obiecałem nauczyć go rozstawiać namiot, rozpalać ognisko i pokazać mu, jak się jeździ samochodem. Po tej rozmowie coś się zmieniło. Jasiek powoli zaczął lepiej oddychać, jego parametry życiowe zaczęły się normalizować. Dzisiaj jestem pewny, że oprócz antybiotyków, surfaktantów, wszystkich leków dostarczanych dożylnie, wcześniakom przede wszystkim należy aplikować dosercowo maksymalną dawkę miłości — zwykłej, od mamy i od taty. Gdy z duszą jest wszystko okej, ciało również da radę.

 

Share Tweet Pin It +1

Zobacz Również

Poprzedni WpisZuzia 25tc ● fragmenty książki ZA WCZEŚNIE
Następny WpisPatryk 26tc ● fragmenty książki ZA WCZEŚNIE