Rozmawiam

Komunikacja niewerbalna /rozmowy przy kawie 1

Na komunikowaniu się z innymi ludzie spędzamy lwią cześć swojego życia. Jak zauważył w swoich pracach Jan Strelau – Posługiwanie się językiem i symbolami – umożliwia sprawną komunikację i myślenie abstrakcyjne, dzięki czemu człowiek może nie tylko odnosić się do otoczenia fizycznego lub społecznego, ale także kreować świat idei, które ludzi jednoczą albo dzielą.

Wyodrębnić można dwa główne rodzaje komunikacji – werbalną (za pomocą słów, którymi przekazujemy przede wszystkim informację) oraz niewerbalną (za pomocą zachowań innych niż werbalne, służących w dużej mierze do ustalania relacji). Komunikacja werbalna to zatem słowo mówione i pisane, natomiast niewerbalna to np. gesty, miny, ubiór itd.

Zwykło się przyjmować, że komunikacja odbywa się za pośrednictwem języka. Jednak sygnały inne niż mowa używane w celu porozumiewania się, znane są od najdawniejszych czasów. Komunikacja niewerbalna, wyrażająca się w gestach, mimice, intonacji, śmiechu itp. jest istotną częścią komunikatu. Jest nie tylko uzupełnieniem komunikatu werbalnego, ale czasem i jego substytutem.

Zapraszam Was na rozmowę z Anną Wojtaszczyk, psychologiem, absolwentką Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie na Wydziale Psychologii (Instytut Psychologii Klinicznej)

 

Marta: Zacznijmy od komunikacji w ogóle – dlaczego jest tak ważna?

Anna: Obecnie w naszej kulturze, którą śmiało możemy nazwać „kultem ekstrawertyzmu” bardzo mocno wyróżniane są takie cechy jak otwartość, towarzyskość. Mocno stawia się na dialog, rozmowę. Komunikacja werbalna tak mocno zdominowała nasz współczesny świat, że aż ciężko uwierzyć w to, że język mówiony biorąc pod uwagę cały proces ewolucyjny pojawił się stosunkowo niedawno. Początki rozwoju języka mówionego możemy datować na okres 2 milionów do 500 tysięcy lat temu co było związane z rozwojem objętości naszego mózgu. We wcześniejszych etapach głównym sposobem na porozumiewanie się we wszelkich kwestiach od zdobycia jedzenia po wyrażenie emocji, były gesty i nieartykułowane dźwięki. Tak zresztą pozostało do dzisiaj.

M: Komunikacja niewerbalna – czy w takim razie jest równie ważna jak ta, która odbywa się za pomocą słów?

A: Pokusiłabym się o twierdzenie, że równie ważna o ile nie ważniejsza! W1872 roku pojawiła się praca Karola Darwina „O wyrazie uczuć u człowieka i zwierząt”, która stanowiła podwaliny pod dotychczasowe badania mimiki twarzy i mowy ciała. Od czasu napisania tej książki naukowy przeprowadzili wiele badań na temat tego jak to dokładnie jest z tą naszą komunikacją. Wnioski są zaskakujące ponieważ okazuje się, że naukowcy zarejestrowali aż milion różnego rodzaju gestów i innych niewerbalnych sygnałów, którymi posługują się ludzie. W latach `50 w ramach pierwszych badań odkryto, że słowa to 7% komunikatu, który przekazujemy naszemu rozmówcy. Pozostałe 93% to m.in. ton naszego głosu, szybkość mówienia, jego modulacja ale także nasza postawa. Rozwój badań w tej dziedzinie nie zmienił znacząco oceny proporcji. Obecnie w zależności od badań możemy mówić o tym, że komunikacja werbalna to około 20-40% naszej komunikacji. Najprostszy przykład – czy ważne sprawy wolisz załatwiać przez telefon czy osobiście, kiedy widzisz rozmówcę?

M: Osobiście.

A: No właśnie. Warto zadać pytanie – co o tym decyduje?

M: Mogę rozmówcy spojrzeć w oczy, zobaczyć jak się zachowuje.

A: Dokładnie tak – to jest właśnie przykład komunikacji niewerbalnej. To czy ktoś odwraca oczy, czy zaciska szczękę, czy chowa ręce wszystko to wpływa na naszą ocenę tej osoby, na to, czy zdobędzie nasze zaufanie czy też nie. W konsekwencji przy podejmowaniu finalnej decyzji bardziej kierujemy się tym co widzimy i czy jest to spójne z tym co słyszymy, niż samymi argumentami drugiej strony.

M: A co z kobiecą intuicją?

A: Sławna „kobieca intuicja” jest niczym innym niż umiejętnością obserwacji komunikacji niewerbalnej, pozasłownej i decydowania o tym, czy to co widzimy zgadza się z tym co słyszymy. Obecnie większość naukowców jest zgodna, że rozmowa, słowa są podstawą przekazania informacji a gesty, ton głosu, postawa ciała decydują o nawiązywaniu relacji z innymi. Proszę pamiętać, że kobiety są od małego ćwiczone w tym, aby być bardziej wyczulonymi na innych. Chłopców nastawiamy na działanie – masz być dzielny, masz bronić siostry, masz walczyć o swoje, masz do czegoś dojść. Dziewczynki są uczone tego, aby budować relacje – bądź miła dla cioci, zaopiekuj się bratem. Kiedy dziewczynka podrośnie, stanie się matką. Od tego jak sprawnie będzie porozumiewała się z dzieckiem, od tego czy wystarczająco dobrze odczyta sygnały, które wysyła niemowlak zależy to czy w skrajnych wypadkach dziecko przeżyje czy nie. W najlepszym wypadku, kiedy matka „nie dogada się” z dzieckiem ich relacja jest po prostu wyjątkowo trudna.

M: W takim razie czy mężczyźni mają szansę nauczyć się odszyfrowywać te subtelne komunikaty niewerbalne, które wysyła rozmówca?

A: Psychologowie przeprowadzający badania na Uniwersytecie Harvarda jasno wskazują na to, że kobiety są dużo sprawniejsze w odczytywaniu mowy ciała niż mężczyźni. Może to wynikać między innymi również z tego, że matka natura troszcząc się o przedłużenie gatunku przyszła kobietom z pomocą i nasze mózgi wyposażyła w 14 – 16 obszarów, które odpowiadają za ocenę zachowania innych. Podczas gdy mężczyźni otrzymali owych obszarów około 4-6. Najważniejsza jednak kwestia to ta, że niezależnie od płci możemy w sobie wypracować uważnego obserwatora. Trzeba po prostu widzieć na co zwracać uwagę.

M: No właśnie, na co zwracać uwagę?  Zatrzymajmy się przez chwilę przy gestach, postawie ciała. To jak stoimy, jakie ruchy ciała wykonujemy może zdradzać nasze stany emocjonalne?

A: Oglądałaś serial „Lie to me” ( „Magia kłamstwa”)?

M: Niestety nie.

A: Postać głównego bohatera Cala Lightmana i jego kolegów z „The Lightman Group” jest wzorowana na postaci badacza dr Paula Ekmana. Zgodnie z wynikami jego badań, które przeprowadził w  latach `70 i `80 XX wieku w 21 różnych krajach istnieje 7 podstawowych emocji (złość, strach, wstręt, zaskoczenie, radość, smutek i pogarda). Co ciekawe każda z tych emocji jest uniwersalna niezależnie od kultury. Wprawny obserwator naszej mowy ciała i mimiki będzie w stanie określić w jakim stanie emocjonalnym się znajdujemy, niezależnie od długości geograficznej na jakiej obecnie przebywamy. Zmarszczenie brwi, rozszerzenie skrzydełek nosa, opuszczenie ramion, głębszy oddech – to wszystko może stanowić cenne wskazówki na podstawie których możemy określić, jakie emocje targają naszym rozmówcą. Oczywiście należy pamiętać, że ludzie różnią się pomiędzy sobą ekspresją i z jednych możemy czytać jak z otwartej książki, inni pokażą nam tylko te silniejsze emocje.

M: Poproszę konkretne wskazówki – na co dokładnie zwrócić uwagę odnośnie cudzych intencji względem nas?

A: Podstawowe sygnały komunikacyjne są na całym świecie praktycznie takie same. Kiedy chcemy odmówić – poziomo kręcimy głową. Genezy tego gestu możemy doszukiwać się jeszcze w okresie karmienia niemowlęcia, które nijak nie ma jak powiedzieć, że już się najadło poza odkręceniem głowy właśnie. Pionowe kiwnięcie głową oznacza zazwyczaj zgodę lub potwierdzenie. Ciekawostką jest to, że w gest ten wyposażyła nas natura, nie nauczyliśmy się go od innych, o czym świadczy to, że robią tak również osoby niewidome od urodzenia.  Co zaskakujące „uśmiech” w świecie zwierząt jest gestem odstraszającym.  Ale ludzie łączą obnażenie zębów z innymi gestami, które nie są interpretowane jako agresywne, co powoduje, że inni nie rzucają się na nas w ramach walki. Wspomniane wyżej rozszerzenie nozdrzy to nic innego jak sygnał świadczący o zwiększonym dopływie tlenu do organizmu, który szykuje się do walki lub ucieczki w przypadku sytuacji, która nas stresuje. Innym przykładem komunikacji niewerbalnej są np. szeroko rozstawione nogi. U mężczyzn jej celem są dwie rzeczy. Pierwsza to zaprezentowanie krocza co ma oznaczać dominację nad innymi osobnikami w grupie. Druga kwestia to stopy wsparte mocno na ziemi co ma zasygnalizować, że dana osoba ani myśli o odejściu.

M: A jeśli nogi są skrzyżowane?

A: Bardzo często osoba stojąca w ten sposób, zwłaszcza jeśli dodamy do tego skrzyżowane ręce będzie nam mówić, że jej np. zimno lub tak jej wygodnie. My jednak mając wiedzę o mowie ciała możemy się domyślać, że osoba, która stoi w ten sposób podświadomie broni najwrażliwszych obszarów – brzucha, klatki piersiowej i genitaliów co oznacza ni mniej ni więcej postawę uległą i przede wszystkim obronną, wynikającą z napięcia. Ale tego zazwyczaj nie usłyszymy.

M: O czym jeszcze powinniśmy pamiętać?

A: Bardzo ważne poza zdawaniem sobie sprawy z tego, co oznacza jaki gest lub mina jest również branie pod uwagę kontekstu ale także interpretowanie grup gestów, które się pojawiają w czasie rozmowy. W innym wypadku osoba zgłaszająca się do dermatologa z łupieżem, ze względu na drapanie się po głowie może zostać wzięta za myśliciela lub filozofa (śmiech).

M: Anno a czy możemy tak nauczyć się naszego ciała, tego jak ono reaguje na konkretne sytuacje, że będziemy potrafili kontrolować nasze gesty, mimikę?

A: W pewnym zakresie oczywiście, że tak. Proszę spojrzeć na aktorów – ich pracą jest przekonywanie innych, że czują to czego nie czują, że ich postacie mają zupełnie odmienny charakter niż ten, którzy aktorzy mają naprawdę. Aktorzy uczą się tego, żeby pomimo świetnego humoru danego dnia w pracy, w konkretnej scenie odegrać rozpacz. Uczą się wykrzywiania ust, unoszenia wewnętrznych końców brwi, marszczenia podbródka i wypychania go ku górze. Uczą się jak odegrać wstręt czyli symulują  podniesienie górnej wargi, podniesienie dolnej wargi i wysunięcie jej do przodu). Dodają uniesienie skrzydełek nosa. Więc tak, jak najbardziej części gestów możemy się nauczyć i używać ich świadomie.

M: Aktorzy to jedna grupa. A czy dla nas, zwykłych ludzi ta wiedza może być do czegokolwiek przydatna?

A: Ależ oczywiście. Świetni handlowcy to ni mniej ni więcej osoby, które są szkolone na różnych kursach nie tylko tzw. języka korzyści, nie tylko z socjotechnik ale również mowy ciała! Dobry handlowiec to skuteczny sprzedawca, domykający swoje transakcje. Jak to zrobić? Jak zachęcić drugą stronę do przystania na nasze warunki? Odpowiedź jest banalnie prosta – kiwając głową! Jest to jeden z tych „zaraźliwych” gestów. Proszę zrobić prosty eksperyment –podczas rozmowy z kimś zacząć potakiwać głową. Bardzo prawdopodobne, że nasz rozmówca nawet jeśli nie w każdej kwestii się z nami zgadza, zacznie robić to samo. Co więcej – z racji tego, iż język ciała jest nieświadomym wyrażeniem uczuć, bardzo często dzieje się tak, że jeśli jesteśmy do czegoś pozytywnie nastawieni zaczynamy kiwać głową.  To działa również w drugą stronę – jeśli zaczniemy kiwać głową, poczujemy przypływ pozytywnych uczuć. A stąd już tylko krok do udanej sprzedaży!

M: A co z takimi reakcjami jak np. zwężenie źrenic, czerwienienie się czy zblednięcie? To także możemy opanować?

A: Na szczęście dla nas nie wszystko jesteśmy w stanie kontrolować. To pozwala nam uniknąć padnięcia ofiarą oszustów. Nawet jeśli ktoś wyuczy się tego, aby nie zasłaniać ust podczas mówienia, nie pocierać oczu, nie dotykać nosa, nie drapać się po szyi to nadal będzie wysyłał wiele tzw. mikrosygnałów takich jak drgnienia mięśni twarzy, zwężanie i rozszerzanie źrenic. I tych mikrosygnałów nie jesteśmy w stanie kontrolować.

M: Mikrosygnałów czyli?

A: Mikrosygnały czy inaczej mikromimika. I tutaj możemy mówić o np. drganiu mięśni twarzy, poceniu się, przyśpieszonym tętnie, wspomnianym zwężaniu i rozszerzaniu źrenic czy rumieńcach na policzkach.

M: A wracając do kłamców i do maskowania, czyli takiego zachowania niejęzykowego, które ma na celu ukrycie uczuć np. podczas kłamania – to przecież musi być niezwykle wyczerpujące! Jak radzą sobie z tym patologiczni kłamcy?

A: Z racji tego, iż patologicznych kłamców nie ma na szczęście aż tak wielu, pojawia się trudność w przebadaniu ich. Możemy analizować bardziej pojedyncze przypadki. Jednak na podstawie tych znanych i opisanych możemy stwierdzić, iż są to osoby, które wyróżniają się zdolnościami językowymi i konwersacyjnymi. Są to osoby, które bez problemu potrafią budować długie i barwne opisy miejsc, sytuacji czy zdarzeń. Cechą wyróżniającą takie osoby jest również egocentryzm, czyli najprościej- duże skupienie się na swojej osobie i to właśnie oni zajmują w swoich opowieściach główne miejsce. Wedle badań wspomnianego wcześniej Ekmana, nie udało się wskazać konkretnych cech osobowości, które odróżniają w szczególny sposób kłamców od innych osób. Niemniej osoby takie cechują się niskim lękiem przed przyłapaniem na oszustwie oraz elastycznym sposobem myślenia

M: Skąd w ogóle biorą się patologiczni kłamcy?

A: W latach 20 XX wieku grupa psychologów dowiodła, iż nie ma trwałej cechy „uczciwość”. Tak jak nie możemy urodzić się „uczciwi” samo nie możemy urodzić się „kłamcą”. Opierając się na jednym z artykułów Tomasza Witkowskiego możemy za to stwierdzić, że dużą rolę odgrywa w kształtowaniu się prawdomówności lub skłonności do kłamstwa ma dom rodzinny i okres dojrzewania. Dużo większą tendencją do kłamstwa będą wykazywały się osoby, które dorastały w domach gdzie występowała choroba psychiczna, uzależnienie, osoba związana ze środowiskiem kryminalnym lub osoba rozwiązła. Osoby takie często mają za sobą również np. bardzo wczesne doświadczenia seksualne, w okresie dojrzewania znajdują się dłuższy czas w środowisku mało stabilnym zarówno pod kątem kwestii fizycznych jak i psychicznych. To wszystko powoduje, że dorastanie w takim otoczeniu może doprowadzić do tego, że takie osoby za wszelką cenę będą starały się oszukać nie tylko innych ale przede wszystkim siebie, że ich życie jest inne niż w rzeczywistości. A im dłużej muszą przekonywać siebie, tym bardziej realne staje się dla nich to co mówią. Należy podkreślić jednak, że „patologiczne kłamanie” nie jest chorobą psychiczną.

M: Kłamstwo, niezależnie od tego skąd się bierze to przekraczanie cudzych granic.

A: Ciekawe, że na ten aspekt zwróciłaś uwagę, bo szanowanie, przekraczanie cudzych granic to też część komunikacji! Tej niewerbalnej. Fachowo nazywamy to proksemiką (z ang. proximity „bliskość, sąsiedztwo”).  Ten aspekt komunikacji niewerbalnej pozwala nam zrozumieć stosowane przez ludzi strategie w kontaktach z innymi. Pozwala nam zrozumieć również to co implikuje posiadanie tzw. przestrzeni osobistej, co się z nami dzieje w momencie, kiedy ktoś ją narusza oraz powody, dla których czasem powinniśmy pilnować dystansu wobec innych osób. Zapewne zauważyłaś, że ludzie czasem w trakcie rozmowy „tańczą” – jedna osoba podchodzi bliżej, druga się oddala, pierwsza znów podchodzi, druga znów się oddala – tak jakby każda z tych osób miała wokół siebie taki bufor czy też „powietrzną bańkę”. O tych „bańkach”, ich rozmiarach, rodzajach, o skutkach ich przekroczenia – o tym właśnie mówi proksemika. Mamy cztery takie „bańki”. Pierwsza to tzw. „strefa intymna”, która wynosi od 15 do 45 centymetrów. W jej obrębie mogą przebywać tylko nasi najbliżsi – rodzice, partner, dzieci, bliscy przyjaciele. Jej również bronimy najzacieklej. Druga „bańka” to strefa osobista rozciąga się w promieniu 45cm-l,22 m od ciała. To odległość, którą zachowujemy na przyjęciach, spotkaniach towarzyskich. Trzecia „bańka” to tzw. „strefa społeczna”, która wynosi od 1,22-3,6 m. Tą odległość zachowujemy wobec osób, których dobrze nie znamy – pani w sklepie, elektryk, który przyszedł nam coś naprawić. Ostatnią „bańką” jest „strefa publiczna” i jest to odległość powyżej 3,6 m od naszego ciała. Jest ona zarezerwowana dla sytuacji kiedy znajdujemy się w tłumie obcych osób.

M: A czy np. Japończycy mają taką samą wielkość tej bańki jak np. Polacy czy Amerykanie? Czy są jakieś różnice?

A: Oczywiście! Rozmiar tych „baniek” jest uwarunkowany kulturowo czyli zależy m.in. od gęstości zaludnienia w miejscu, w którym ktoś dorastał. Japończycy o których pytałaś są niejako przyzwyczajeni do ścisku – proszę zobaczyć co się dzieje u nich w metrze! Mieszkaniec Teksasu zdecydowanie bardziej będzie sobie cenił otwartą przestrzeń.

M: Jakie jeszcze różnice możemy zauważyć miedzy np. Amerykanami a Europejczykami?

A: Np. używaniem tzw. emblematów czyli najprościej znaków wykonywanych dłonią. Kojarzysz popularne „OK” czyli kciuk dotykający palca wskazującego i podczas kiedy pozostałe trzy palce pozostają wyprostowane?

M: Tak.

A: No to proszę sobie wyobrazić wściekłą minę Rosjanina albo Turka kiedy wskażesz „ok.”

M: Domyślam się, że w tych kulturach ten gest znaczy zupełnie coś innego, czy tak?

A: Tak, ponieważ w tych krajach to zniewaga na tle seksualnym! We Francji ten sam symbol oznaczać będzie zero a w Japonii – pieniądze!

M:  Można się zagubić w gąszczu niewerbalnej komunikacji…

A: Podstawą jest otwartość na innych. Jeśli w czasie rozmowy będziemy mieli otwarte oczy i uszy na rozmówcę na pewno się dogadamy!

 

 

⇒ Anna Wojtaszczyk, psycholog
Profil Anny na FB

Jest absolwentką Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie na Wydziale Psychologii (Instytut Psychologii Klinicznej). Ukończyła Studium Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie I stopnia. Brała udział w wielu dodatkowych szkoleniach dotyczących realizacji procedury „Niebieskie Karty”°. Uczyła się również prowadzenia mediacji i rozmów w sytuacji konfliktów rodzinnych. Ukończyła kurs „Profilaktyka i terapia uzależnień behawioralnych” na Wydziale UW. Swoje doświadczenie zawodowe zdobywała w Stowarzyszeniu na Rzeczy Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie i Ogólnopolskim Pogotowiu dla Ofiar Przemocy w Rodzinie, gdzie odpowiadała m.in. za pomoc psychologiczną dla osób doznających przemocy i stosujących przemoc, przeprowadzała interwencje i udzielała wsparcia w sytuacjach kryzysowych. Jest członkiem Porozumienia „Niebieska Linia”. W Rodzinnej Poradni Profilaktyki i uzależnień MONAR w Warszawie współprowadziła grupy dla osób uzależnionych od środków psychoaktywnych, utrzymujących abstynencję, jak również dla osób współuzależnionych. Odbywała staże w Ośrodkach Rehabilitacyjno – Readaptacyjnych Monar w Wyszkowie i Krakowie, gdzie pracowała z osobami uzależnionymi. Odbyła szkolenia z zakresu m.in.: profilaktyki uzależnień, komunikacji interpersonalnej, a także pracy z pacjentem onkologicznym uzależnionym od nikotyny. Obecnie pracuje z pacjentami chorymi onkologicznie w Poradni Pomocy Palącym w Centrum Onkologii – Instytucie im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, udzielając pomocy w wyjściu z nałogu osobom uzależnionym od tytoniu.


 

 

 

 

 

 

Share Tweet Pin It +1

Zobacz Również

Adopcyjna Mama

Dodano Grudzień 22, 2017

Dzień dobry :)

Dodano Listopad 29, 2017

Poprzedni WpisManufaktura Spinek
Następny WpisProjekt ZACHOWANE - nowy projekt start!