Macierzyństwo

Maksymilian – Gdy odchodzi dziecko

tytuł roboczy „Maksymilian. Gdy odchodzi dziecko”, fragmenty

pusta macica

And I’ll never be the same
My child is dead

Drodzy.
Nie wiem jak napisać.
Nie wiem co napisać.
I chyba nie jestem jeszcze gotowa żeby pisać.
Wydarzyła się rzecz dla nas, naszej rodziny dramatyczna.
Dlatego też muszę Was przeprosić, ale przez pewien czas nie będziemy pisać.
Dopóki nie pozbieram się na tyle, żeby wystukiwać na klawiaturze kolejne literki…
A tymczasem myślcie o nas ciepło, przekazujcie nam dalej pozytywną energię i  trzymajcie zaciśnięte kciuki jak zawsze.
A nawet pomódlcie się czasem za nas do swojego Boga, jakkolwiek by on się nie nazywał.
Ściskamy.

Od śmierci naszego Maksa minęło 2 tygodnie.
Przez ten czas zobaczyłam, jak wiele kobiet doświadczyło poronienia.
Będę o tym mówić, pisać, fotografować i o tym śpiewać.
Bo tak mi łatwiej.
Bo może przestanie być to temat tabu.
Bo może ludzie zobaczą, że nie trzeba przed nami chować wzroku.
Dlatego też powstanie na blogu oddzielny cykl wpisów.
Postów bardzo osobistych…
W dniu śmierci Maksa zaczęłam spisywać swoje myśli.
Przelewać na papier to, czego nie byłam w stanie wypowiedzieć, gdyż słowa więzły mi w gardle.
Niewypowiedziane słowa ułożyły się w historię. Historią, którą chcę Wam opowiedzieć …
Czarny tusz. Czarna kawa. Spisuję na białych kartkach historię. Cienie wydarzeń.
Będzie nowa książka.
Jej fragmenty będziecie mogli przeczytać na moim blogu.

Fragmenty mojej książki.
Może niedługo ją wydam. Jeszcze nie wiem.
Wiem, że jest potrzebna. Nie wiem, czy w takiej formie.

26.01.2016

W dniu, w którym malutkie serduszko mojego Synka przestało bić, zaczęłam pisać tę książkę.

27.01.2016

Kiedy wiedziałam że to już koniec, upięłam włosy, zrobiłam odświętny makijaż i pojechałam do szpitala. Chciałam żeby wiedział, że dla mamy jest kimś ważnym, kimś wyjątkowym. Przecież na pogrzeby ubieramy się elegancko, z szacunku dla zmarłego.

Pojechaliśmy do szpitala, gdzie podobno najlepiej ronić.
Nie mamy miejsc na ginekologii. Musi pani poczekać. A może przyjedzie pani jutro?– słyszę.
Ale możemy tylko sprawdzić?– pytam.
Dobrze, sprawdzimy. Ale pani poczeka na zewnątrz, a teraz przyjmiemy Panie na zabieg.
Usiadłam na korytarzu, wśród mnóstwa ciężarnych kobiet. Obok za ścianą słychać na KTG głośne bicie serduszek. Upajam się tym dźwiękiem, czując, że nigdy nie usłyszę już bicia serduszka naszego Syna.

Leżę tam, czekam na powtórne USG. Krew leje się ze mnie. Wchodzi Pan doktor i nie zwracając na mnie uwagi, zaczyna opowiadać coś śmiesznego Pani doktor, która przed chwilą powiedziała mi, że nasz Syn umarł. Nie wiem, co z takim uśmiechem opowiada doktorce, nie słyszę, słowa zagłusza mój głośny płacz.

28.01.2016

Tak bardzo…

Pojechaliśmy na dawno zaplanowaną sesję zdjęciową. Jeszcze byłam w szoku, jeszcze chciało mi się wyjść do ludzi i rozmawiać. Żeby zagłuszyć żal. Ale wśród mnóstwa czerwonych, walentynkowych balonów w kształcie serc nie mogę wykrzesać uśmiechu.
Chcecie takie depresyjne zdjęcia? Na stypę jedziecie?– pyta fotograf.
Co prawda czekamy na pogrzeb naszego Syna, ale stypy chyba nie będziemy robić.

29.01.2016

Czuję, jakby moje serce miało za chwile pęknąć. Rozsypać się na tysiąc drobnych kawałeczków.

30.01.2016

Niektóre osoby dziwią się „Jak to widziałaś go? Przecież to tylko kropka”. Poronienie kojarzy się z wydaleniem jakiś tkanek, które nie są jeszcze człowiekiem. Jednak poronieniem nazywamy ukończenie ciąży przed 22 tc jej trwania. Czyli to DZIECKO może mieć zarówno kilka milimetrów albo kilka centymetrów jak mój Syn. A nawet 25 cm. Czy moi drodzy Państwo, spuścilibyście w kiblu 20 centymetrowe, zupełnie ukształtowane ciałko?

M: Mamo, a braciszek umarł jak już wyciągnęliście go z brzucha czy w brzuchu?
Ja: W brzuchu jeszcze kochanie
M: A jak umierają dzieci w brzuchu?
Ja: Ich serduszko przestaje bić. I umierają
M: Aha
Dla dzieci wszystko jest takie proste.

Leżał tam. Kilka centymetrów ciałka. Maleńkie rączki, nóżki. Trochę za duża główka w stosunku do reszty ciałka. Duże czarne oczęta. Przez skórę cienką jak pergamin widać było serduszko. Miniaturka zupełnie ukształtowanego dziecka leżąca w metalowym wiaderku.

30.01.2016

Dlaczego tak niewiele osób pyta jak się czuje ojciec? Facet musi być silny, niewzruszony i nie rozpaczać nad poronionymi płodami. A przecież to także jego dziecko.

Jestem wyrodną matką– powiedziałam – Nie wzięłam Go na ręce, nie przytuliłam
Jak miałaś to zrobić? – zapytał.
Normalnie. Wyjąć z metalowego wiaderka i przytulić. Przecież widziałam jak tam leży

W piątek był pogrzeb. W sobotę pojechaliśmy całą rodziną zapalić świeczkę na Jego grobie. Dobrze, że ma swoje miejsce spoczynku. Że mogliśmy Go pochować. Bardzo mi to pomogło. Każdy rodzic zmarłego dziecka powinien mieć takie miejsce, gdzie może przyjść, zapalić znicz, porozmawiać ze swoim dzieckiem. Każdy rodzic powinien wiedzieć, że jego dziecko nie stało się odpadem medycznym.

31.01.2016

W pewnych momentach przychodzi ogromna rozpacz. Żal taki, że mam wrażenie, że zaraz rozszarpie moje serce! Smutek. I przytaczająca świadomość, że nigdy Go nie zobaczę, nie przytulę, nie będę Go karmić, przebierać, kołysać. Że nie zobaczę jego pierwszego uśmiechu, pierwszych kroczków. Moment, w którym zdałam sobie z tego sprawę, był tak przytłaczający, że funkcjonowanie we względnie dobrej formie przestało być możliwe. Mam jedynie nadzieje, że jednak jest jakieś ‚niebo’ po śmierci. Że On na nas patrzy i opiekuje się nami. Przecież niemożliwe jest, że kres wszystkiego nadchodzi wraz ze złożeniem do ziemi maleńkiej, białej trumienki. Niemożliwe, prawda?

Byłam dla niego początkiem i końcem. Byłam grobem dla mojego dziecka.

01.02.2016

Dziś są moje urodziny. Obchodzilibyśmy je razem.

08.02.2016

M: Niebo jest jak śmietnik dla ludzi. My kiedyś też pójdziemy do kosza.

09.02.2016

Na grobie u Synka tak pięknie.

Dokładnie rok temu walczyliśmy o życie naszego pierwszego Syna. Wygraliśmy tę walkę. On wygrał. Teraz śmierć zabrała nam drugiego Syna. Przegrał. Czy życie może być aż tak okrutne?

Stałam nad grobem Syna, kiedy z nieba zaczął spadać grad. Białe kulki odbijające się o granitową płytę. Spadał na moje włosy, dłonie, rozpływając się i mocząc mi płaszcz. Dreszcz zimna przeszył moje ciało. I wtedy pomyślałam, że Synkowi musi być zimno. Że to malutkie ciałko marznie w zimnej, mokrej ziemi. Że powinien siedzieć bezpiecznie w ciepłym matczynym brzuchu i ssać kciuk. Zamiast tego marznie. Otulam Cię Synku w myślach ciepłą kołderką.

Wychodzę z domu tylko po to, żeby robić zdjęcia. Wtedy nie myślę o Tobie Synku. Wtedy skupiam się na momencie spustu migawki. Fotografuję w makrze, te wszystkie rzeczy tak małe, że umykające przed wzrokiem.

Spotkana na spacerze sąsiadka: No cóż, musisz to sobie jakoś wytłumaczyć i zapomnieć.
Aha.

10.02.2016

Najbardziej chyba żal mi tych kobiet, które poroniły bardzo wczesne ciąże. Bo tym kobietom społeczeństwo praktycznie odbiera prawo do przeżywania żałoby.

A może jednak żal mi bardziej tych kobiet, które odbierają dwudziestotygodniowe płody w wiaderku po „Śledziach morskich”…

Czy byłoby mi łatwiej, gdyby nasz Syn był zaledwie czarną kropką na USG, kilkumilimetrowym zarodkiem a nie przypominającym człowieka płodem, z paluszkami u rąk i nóg? Nie, byłoby równie trudno. To nie wielkość dziecka decyduje o poczuciu starty a zaangażowanie emocjonalne.

A: Jest dużo łatwiej, kiedy dziecko umiera od razu po porodzie. Nie zdążysz się do niego przyzwyczaić.

E: Tak bym chciała mieć jakąś pamiątkę po swoim dziecku. Oddałabym wiele, żeby chociaż przez krótki czas z nim być, poznać je, żeby żyło chociaż kilka tygodni, miesięcy

18.02.2016

A przed domem zasadzę magnolie. Będziesz z góry patrzył jak pięknie kwitną.

25.02.2016

Tak za Tobą tęsknię Synku.

Dziś minął miesiąc, odkąd umarłeś w moim łonie. Co dzień myślę, jak byś teraz wyglądał, co już byś umiał. Patrzę na Twojego starszego brata i wyobrażam sobie jak byście się razem bawili, jak śmiali, jak kłócili. Patrzę na Jego oczka i myślę, że Twoje też byłyby błękitne. Patrzę na Jego blond loczki i wiem, że Twoje włoski byłyby takie same. Tak niewiele brakowało Synku.

Dziś nie mogłam być u Ciebie na grobie, tak jak to robię co tydzień. Zapaliłam świecę w domu. Ogień parzył mi opuszki palców. Jednak ten ból nie przykrył bólu, jaki czuję po stracie Ciebie kochanie.

29.02.2016

Mija miesiąc od kiedy pochowaliśmy naszego młodszego Syna. Właśnie dziś starszy Syn zaczyna mocno wymiotować – odwadnia się, cały czas śpi, słabnie a mnie dopada obezwładniający wręcz strach! Że teraz On! Że to coś poważnego. Po pewnym czasie starszy Synek zdrowieje ale ja zostaję z przekonaniem, że nigdy nie pozbędę się ogromnego lęku o życie moich pozostałych dzieci. Że wypowiadane do siebie samej zdanie „nas to nie spotka” to frazes, powtarzany na uspokojenie galopującego ze strachu serducha. Wszystko może nas spotkać, śmierć naszych dzieci także.

01.03.2016

Czuję się rozdarta. Rzucona między jej „Przestań rozpamiętywać, masz dla kogo żyć” a moim „Chciałabym być z Nim”. Czuję się rozdarta między dwoma światami. Nie wiem co wybrać. Pragnę być tutaj z Nimi a jednocześnie być tam, z Nim.

26.02.2016

Siedzę z nią przy stole.
Nie przesadzaj! Masz inne dzieci, wiesz jak to jest urodzić– mówi.
Milczenie.
Nie wiem, co będzie z tym okiem. Boję się, że zupełnie przestanę na nie widzieć– mówi ona.
Nie przesadzaj. Masz drugie oko, wiesz jak to jest widzieć normalnie – odpowiadam.
Milczenie.
Późno już – mówi
Wychodzi.

14.10.2017

Czas tak szybko mija. Nie liczę już dni. Jestem złą matką. Nieczęsto do Ciebie jeżdżę. Zajmuję się Twoim bratem. Codziennością. Pomimo to nie ma dnia, żebym nie myślała czy nie marzniesz Synku.

Ja: Te dni…
E: Staram się nie myśleć, chociaż wiem, że jutro będę płakała… I tak już zostanie przez jakiś czas bo czas nie leczy ran… Czas oswaja nas z ta tragedią… I zmusza do życia.
Ja: Coś mi się wydaje, że tak zostaje do końca życia. Zmusza do życia…
J: Zostaje w nas na zawsze… Pustka, której nic ani nikt nie jest w stanie wypełnić.
W: Nigdy…

 

Pamięci Maksymiliana, Michała oraz wszystkich dzieci urodzonych zbyt wcześnie.

W Dzień Dziecka Utraconego, 15 października zapal w oknie świeczkę pamięci dla tych wszystkich maluszków, które przegrały walkę o życie.

 

Share Tweet Pin It +1

Zobacz Również

AKTUALNOŚCI 2017/2018

Dodano Kwiecień 17, 2018

Poprzedni WpisDzień w którym pękło niebo - Michał
Następny WpisEwolucjonistka i Zosia, co... /rozmowy przy kawie 2