Macierzyństwo

Miszelinek i Laluś 29tc ● fragmenty książki ZA WCZEŚNIE

Fragmenty książki „Za wcześnie. Rozmowy z rodzicami wcześniaków urodzonych w 23-29 tygodniu ciąży”

autor: Marta Spyrczak
Warszawa 2018

foto na okładce: Mikołaj Sokołowski

••

MISZELINEK I LALUŚ, 29tc

Magdalena: Chłopcy 14 stycznia skończą dwa latka. Biegają i rozrabiają na potęgę. Miszelinek zaczął chodzić w wieku 14 miesięcy, a Laluś dwa tygodnie później. Myślę, że to wszystko dzięki rehabilitacji.

Ponieważ to były moje pierwsze dzieci i pierwsze skrajne wcześniaki w rodzinie, to nie wiedziałam o tym, że takie dzieciątka muszą być rehabilitowane. W szpitalu przy wypisie też mnie nikt o tym nie poinformował. Dopiero po paru miesiącach, gdy poszłam na pierwszą kontrolę do neurologa, pani doktor zapytała mnie, czy chłopcy są rehabilitowani. Byłam w totalnym szoku , że dzieci dobrze rozwijające się też muszą na nią chodzić. Umówiliśmy się więc na wizytę do lekarza rehabilitacji. Tam pani doktor stwierdziła u obu chłopców asymetrię i kazała nam również umówić się do lekarki specjalizującej się w metodzie Vojty. Na szczęście pani doktor stwierdziła, że dzieci nie wymagają rehabilitacji tą metodą. A więc ćwiczyliśmy tylko w przychodni. Ćwiczenia wypadły nam co około dwa miesiące po dwa tygodnie. Łącznie trwały około 12 tygodni. Przez pierwsze cztery tygodnie chłopcy mieli masowane nóżki, rączki, kark i plecki oraz były ćwiczenia na piłkach, nauka raczkowania i siadania. W następnych tygodniach zmieniono naukę raczkowania i siadania na naukę wstawania i chodzenia oraz nie było już masażu karku. Na ostatniej wizycie kontrolnej, którą mieliśmy we wrześniu pani doktor stwierdziła, że już nie wymagają rehabilitacji, ale oczywiście zaleciła dalszą kontrolę.

Chłopców zobaczyłam dopiero w siódmej dobie po porodzie. Nie mogłam ich wziąć na ręce, nakarmić, a nawet przewinąć. Ze względu na odległość jeździłam do dzieci tylko dwa razy w tygodniu.

Próbuję sobie wyobrazić, co czułaś, jeżdżąc do dzieci dwa razy w tygodniu… Jak psychicznie dałaś sobie radę z tą sytuacją?

Magdalena: Myślę, że wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy z tego, że w każdej chwili mogę stracić chłopców. Dotarło to do mnie dopiero jak miałam ich przy sobie. W domu starałam się też o tym tak nie myśleć, tylko całą sobą skupić się na przygotowaniu domu na przyjazd dzieci. Ale kiedy przychodził wieczór, leżałam i wpatrywałam się godzinami w ekran telefonu i aparatu, przeglądając zdjęcia oraz filmiki, które robiłam na każdej wizycie u chłopców. Ale nie raz przeszła mi przez głowę myśl, że to może depresja, gdyż nie czułam potrzeby być przy dzieciach codziennie. Lekarze i pielęgniarki w szpitalu cały czas mnie upominali, że powinnam codziennie siedzieć przy dzieciach.

Wiedziałam wtedy — nie jestem dobrą matką. Miałam obawy, iż nie podołam. Ale gdy miałam chłopców już przy sobie, to nawet do sklepu sama nie chciałam jechać. Teraz jak czytam na Facebooku, że jakaś mama straciła swojego skarba, to łzy z oczu mi lecą. Patrzę wtedy na chłopców i dociera do mnie, że to mogło być moje dziecko.

A czy rzeczywiście nie czułaś tej potrzeby, żeby być przy chłopakach całe dnie?

Magdalena: Tęskniłam za chłopcami, ale to nie była taka tęsknota, jaka jest teraz. Dziś nie wytrzymałabym bez chłopców dwanaście godzin, a co dopiero parę dni. Wtedy nie zdawałam sobie sprawy z tego, że oni naprawdę walczyli o życie. Cały czas żyłam w przekonaniu, że lada chwila będę miała ich przy sobie.

Share Tweet Pin It +1

Zobacz Również

Maksymilian – Gdy odchodzi dziecko

Dodano Październik 14, 2017

Poprzedni WpisOliwier 29tc ● fragmenty książki ZA WCZEŚNIE
Następny WpisMarysia 28tc ● fragmenty książki ZA WCZEŚNIE