Macierzyństwo

Pola 26tc ● fragmenty książki ZA WCZEŚNIE

Fragmenty książki „Za wcześnie. Rozmowy z rodzicami wcześniaków urodzonych w 23-29 tygodniu ciąży” autor: Marta Spyrczak Warszawa 2018 foto na okładce: Mikołaj Sokołowski

••

POLA, 26tc

Justyno, opowiedz o swojej obsesji kangurowania 🙂 

Justyna: Gdy moja córka się urodziła, długo była w stanie ciężkim. Ważyła tylko 470 gramów i nie oddychała samodzielnie. Odwiedzaliśmy ją z mężem często, jednak na początku czuliśmy się niepotrzebni — to okropne uczucie! Nie wolno było nam jej głaskać, bo to sprawiało jej ból, zbyt głośno mówić, bo to ją drażniło, odkrywać koc, którym był przykryty inkubator, bo światło przeszkadzało… nie wspominając o myciu (pierwsze odbyło się ok. półtora miesiąca po urodzeniu, po nim była kolejna długa przerwa), czy karmieniu piersią (trzy miesiące sonda). Zatem na początku skoncentrowałam się na pobudzeniu laktacji — poszło mi szybko. Po trzech dniach Pola była żywiona już wyłącznie moim mlekiem. Potrzebne było kolejne wyzwanie dla matki, żeby mogła się nią poczuć…

Było mi bardzo przykro, gdy widziałam mamy, które kangurują, myją, dotykają swoje dzieci. Ja stałam nad inkubatorem i nie mogłam NIC zrobić. To straszne uczucie, jesteś matką, ale nie robisz „normalnych” matczynych czynności.

Na szczęście urodziłam w szpitalu, w którym zachęcano rodziców do kangurowania i bardzo mocno wspierano. W razie potrzeby kangurować mogli nawet dziadkowie. Po dwóch tygodniach pobytu w szpitalu usłyszałam nareszcie pytanie: to kiedy będzie Pani kangurować? Byłam zaskoczona. Ja? Dziecko, które waży pół kilograma i ma podpięte ze sto rurek?! A co, jak rurka od respiratora wypadnie? Nic — usłyszałam — wtedy włączy się alarm i pielęgniarka Wam pomoże. To było magiczne uczucie — mała kruszynka, mnóstwo rurek i ja, „wielka”, ale nareszcie szczęśliwa mama, choć przy pierwszym kangurowaniu trochę zdenerwowana.

Zdaniem, którego nienawidzę do dziś, jest: wcześniaki robią krok do przodu i dwa do tyłu. Słyszałam to chyba z milion razy i doświadczałam przez ponad 100 dni: jeden dzień dobrze, za chwilę znowu spadki. Myślę, że po tym człowiek nie wychodzi całkiem normalny do domu: D

Jak mnie to zmieniło? Wbrew pozorom jestem mniej empatyczna. Jak ktoś w odpowiedzi na naszą historię mi opowiada, że był z dzieckiem trzy dni w szpitalu z powodu zapalenia pęcherza, to jakoś nie stać mnie na użalanie się…

Poruszyłaś w swojej wypowiedzi ważny, i być może trochę wstydliwy temat dla nas, matek wcześniaków, dzieci z problemami: to że bywamy mniej empatyczne. Nie dalej niż kilka dni temu zastanawiałam się nad tym, kiedy jedna z mam musiała jechać ze swoim dzieckiem na trzy dni do szpitala z błahego powodu, a druga mama, niepełnosprawnego dziecka, napisała jej w social mediach, że niektórzy liczą pobyty swoich dzieci w szpitalach w miesiącach. I tak z jednej strony, jako matka, która większość życia Kazika spędza z nim na oddziałach szpitalnych doskonale rozumiem ten brak empatii. Z drugiej strony myślę sobie, że mamy zdrowych dzieci też mają prawo do swojego strachu. Jesteś w stanie słuchać opowieści swoich koleżanek, jakie to one mają trudne rodzicielstwo?

Justyna: Szczerze, to opowieści pod tytułem „byłam w szpitalu z zapaleniem pęcherza trzy dni” trochę ignoruję. Mój komentarz zazwyczaj ogranicza się do „ojej”. I tyle. To pewnie niefajne, ale co mam powiedzieć, przecież to nie jest życiowy dramat.

Share Tweet Pin It +1

Zobacz Również

Poprzedni WpisPatryk 26tc ● fragmenty książki ZA WCZEŚNIE
Następny WpisŻyj z odwagą i lekkością!