Rozmawiam

Super Niania! / rozmowy przy kawie 3

Dzień dobry.
Dzisiaj przy kawie rozmawiam z Kasią, profesjonalną nianią.
Zaczynamy jak z brukowca, ale potem moja bohaterka daje już konkretne rady jak znaleźć nianie idealną 🙂
Na co zwrócić uwagę przy wyborze opiekunki do naszego dziecka?
Dlaczego warto zdać się doświadczenie pracowników Agencji dla niań?
O tym przeczytacie w dzisiejszej rozmowie.
Zapraszam.

• • •

Marta: „Niania znęcała się nad 8-miesięcznym dzieckiem. Szokujące nagranie!”, „Niania czy potwór?”- krzyczą nagłówki portali internetowych. Na forach dla rodziców można znaleźć mnóstwo postów na temat tego, jak sprawdzić czy niania nie robi naszemu dziecku krzywdy. Pracujesz pod okiem kamer?
Kasia: To niestety nie jest jednorazowa sytuacja. Sama znam osoby, które pod żadnym pozorem nie powinny pracować jako nianie. Nie mają cierpliwości, prawdziwych chęci ani co najgorsze, serca dla dzieci. Ale są świetnymi aktorkami. Na rozmowie kwalifikacyjnej i w obecności rodziców wydają się być idealnymi kandydatkami na to miejsce. Kiedy jednak mogą rozmawiać o wszystkim spokojnie, nie jednokrotnie twierdzą, że „kasa dobra a narobić się nie trzeba”. Ciężko jest w krótkim czasie, czy podczas jednej rozmowy rozszyfrować człowieka, który robi wszystko, żeby zostać odebranym jak najlepiej. Trudno też z góry totalnie nie zaufać i skreślić skoro zamierza się takiej osobie oddać pod opiekę własne dziecko. Są jednak pewne symptomy, które jasno wskazują na to, że coś jest nie tak. Niestety na to potrzeba przynajmniej kilku dni.
Ja nigdy nie pracowałam pod okiem kamer. Nie decyduję się na to nie dlatego, że mam coś do ukrycia czy się boję ale dlatego, że po prostu nie czułabym się dobrze wiedząc, że jestem pod ciągłą obserwacją. W takiej sytuacji człowiek krępuje się zrobić cokolwiek po swojemu. Uważam, że w tej kwestii każdy powinien być w porządku już na rozmowie: rodzice powinni informować o posiadaniu kamer a potencjalna niania ma prawo wyboru czy chce się takiej pracy podjąć. Co innego, kiedy pojawiają się niepokojące sygnały. Wtedy na miejscu rodzica być może sama pomyślałabym o zainstalowaniu ukrytej kamery. Trzeba jednak pamiętać, że nagrywanie kogoś bez jego zgody jest nielegalne i wbrew pozorom, może też zaszkodzić rodzicom.
M: A jakie mogą to być niepokojące sygnały? Kiedy możemy przypuszczać, że nasza niania nie zajmuje się dzieckiem tak jak powinna?
K: Trzeba obserwować dziecko. Jeśli w zachowaniu niani bądź w relacji niania-dziecko coś jest nie tak, szybko będzie to widać. Dziecko stanie się niespokojne, zestresowane, płaczliwe, nie będzie chciało zostawać z nianią, mogą pojawić się problemy ze snem, przebudzanie a nawet moczenie, nie tylko w nocy. Wtedy na pewno trzeba przyjrzeć się sytuacji. Należy jednak pamiętać, że jeśli dziecko nigdy wcześniej nie zostawało z opiekunką, podobne symptomy na początku mogą być zupełnie normalne. Dziecko mocno związane z rodzicami, przeważnie głownie z mamą, bardzo szybko zaczyna kojarzyć przyjście do domu niani z wyjściem z niego rodziców. Wpada w histeryczny płacz, krzyczy, nie chce puścić rodzica i stanowczo okazuje swoje niezadowolenie. Jeśli jednak niedługo po wyjściu rodziców dziecko się uspokaja, niania umie je pocieszyć i zająć, nie powinniśmy się martwić. Natomiast kiedy dziecko podobnie zachowuje się po powrocie rodzica, sytuacja jest co najmniej zastanawiająca. Sporadyczne sytuacje tego typu też nie powinny nas niepokoić. W końcu każdy ma czasem gorszy dzień, dziecko również.
M: Ok, widzimy że z dzieckiem dzieje się coś niepokojącego. Więc może jest to dobry moment, żeby zainstalować kamery w całym domu? Chyba, że masz Kasiu dla rodziców inne rady.
K: Jeśli takie zachowanie pojawia się w pierwszym tygodniu, można porozmawiać z nianią. Powiedzieć jej o swoich obawach, wątpliwościach, ale też nie robić nic pochopnie. Dziecko też musi się odnaleźć w nowej sytuacji i przyzwyczaić do niej. W końcu nagle mamę zastąpiła obca osoba. To nigdy nie będzie łatwe, ani dla dziecka, ani dla rodziców ani też dla niani.
W każdym tygodniu jest jeden wyjątkowo ciężki dzień. Jest to tak zwany Blue Monday. Niemal każdy poniedziałek wygląda rano tak samo. Totalna tragedia i histeria. Weekend był super z mamą i tatą, dziecko już zapomniało, że przychodzi niania a mama wychodzi i wtedy nagle to się znowu dzieje. Jeśli jednak następny cały tydzień wygląda tak samo, ewidentnie świadczy to o braku właściwej relacji między dzieckiem a nianią. Coś zdecydowanie nie zagrało, nie dogadują się, może nie lubią. Trzeba się zastanowić czy jest sens aby wszyscy się męczyli. Mądra i doświadczona niania po takim czasie już na pewno sama zwróci uwagę na problem i sama będzie wiedziała co jest najlepsze w danej sytuacji. Kiedy jednak na pozór wszystko jest dobrze, nie widać dużych zmian w zachowaniu dziecka w ciągu dnia, ale systematycznie zaczyna się budzić z płaczem a nawet moczyć, pierwsze co przychodzi mi do głowy to mocno stresowe sytuacje a być może nawet przemoc. Niekoniecznie fizyczna. To może być krzyczenie, straszenie, nierzadko odnoszące dużo gorsze skutki. Wtedy prawdopodobnie sama pomyślałabym o zainstalowaniu ukrytej kamery. Jeśli jednak nie znalazłabym na nagraniach nic niepokojącego w zachowaniu niani, zrezygnowałabym z nagrywania. Nie można popadać w paranoję i totalnie nie ufać komuś, kogo wpuszcza się do własnego domu i oddaje mu dziecko na cały dzień.
Jest to dość kontrowersyjny temat i ciężko jest odpowiedzieć jednoznacznie. W tym zawodzie nie powinny zdarzać się sytuacje, w których rodzice muszą po kryjomu, nielegalnie sprawdzać nianię. Ale niestety jak widać zdarzają się i naprawdę nie dziwię się rodzicom, że po prostu się boją. Należy więc w możliwie dużym stopniu minimalizować przyjęcie do pracy kogoś nieodpowiedniego.
M: Załóżmy, że zainstalowaliśmy kamery, nic niepokojącego nie zarejestrowały a dziecko dalej trochę przeżywa rozstania z mamą. Nie daje jej wyjść rano do pracy, płacze. Przecież nie może przez to spóźniać się na spotkania z szefem… Po to zatrudniliśmy opiekunkę, żeby spokojnie wyjść do pracy. Niech się zajmie dzieckiem, to w sumie przecież nic trudnego – niania ma tylko pobawić się, wyjść na dwór, nakarmić, czasem zmienić pieluchę. Żadna filozofia…
K: Piękna prowokacja, nie ma co, ale postaram się być spokojna :)
To od początku. Kamery pokazały, że niania jest ok, niepokojących sygnałów brak. Czyli tu wszystko w porządku. Jeśli dziecko nadal nie chce wypuszczać mamy z domu ale nie objawia się to paniką, to dobrze. Znaczy, że kocha, potrzebuje i tęskni za mamą kiedy jej nie ma. Tu mogłabym też przyczepić się do kwestii rozmawiania z dzieckiem o sytuacji i powtarzania „w kółko” ile trzeba, że „bardzo Cię kocham ale teraz muszę iść do pracy, wykonam swoje zadania i wrócę do Ciebie popołudniu. Teraz zostaniesz z nianią/ciocią, spędzicie miło czas, a kiedy wrócę zbudujemy razem zamek z klocków”. Dzieci tego potrzebują. Zapewnień, obietnic. One nie są głupie. Rozumieją i widzą dużo więcej, niż niejednemu dorosłemu się wydaje. Już dwulatkowi można wiele w tej kwestii wyjaśnić. Jeśli nie zrozumie pierwszego dnia, to trzeciego już zauważy, że mama obiecuje a później rzeczywiście tak jest.
Co do tego, że bycie nianią to nic takiego… Takie stwierdzenie zawsze podnosi mi ciśnienie. No bo co to jest pobawić się z dzieckiem czy dać mu jeść? To prawda, niewiele. Dla niani z przypadku. Prawdziwa niania, taka z powołania i miłości do dzieci, nie umie tak tylko zabawić, nakarmić, przewinąć. Taka niania oddaje temu dziecku swój czas, swoje serce. Chce wypełnić mu czas bez rodziców, nauczyć świata, pomóc poznać siebie samego. Pełnoetatowa niania spędza z dzieckiem 8-9 godzin 5 dni w tygodniu. Biorąc pod uwagę, że taki na przykład dwulatek wstaje około 7 a chodzi spać około 19-20, rodzice wychodzą do pracy przed 8, wracają około 16-17, to większość życia to dziecko jest z nianią. Przykro mi kiedy rodzice nie zauważają postępów, nie doceniają nowych umiejętności dziecka, a kiedy zauważają, to w większości przypadków przypisują zasługi sobie. Nie żalę się, już się do tego przyzwyczaiłam. Ale to po prostu trochę smutne. Zdarzają się też rodzice, którzy dają odczuć niani, że niewiele znaczy jej rola w ich domu bo tak jak mówisz, dzieckiem każdy może się zająć, a w ogóle to gdyby nie praca to oni zrobiliby to najlepiej. To ja pytam w takim razie, dlaczego przeprowadzili pełny proces rekrutacji, wynajęli Agencję Niań, przebierali w kandydatkach i ostatecznie wybrali mnie, skoro to takie wszystko jedno?
Ale są też naprawdę świetne rodziny. Rozumiejące moje prawdziwe zadanie, zdające sobie sprawę z odpowiedzialności jaka na mnie spoczywa, okazujące zaufanie w moje doświadczenie, umiejętności i kompetencje. I co oczywiste, w takich rodzinach pracuje się najlepiej. Po pewnym czasie sama czuję się jakbym przychodziła do domu dobrych znajomych, ale oczywiście nie zapominam o tym, że mimo wszystko jestem w pracy. Dobra atmosfera i fajna, szczera relacja z rodzicami to już połowa sukcesu.
M: Kasiu, swoim pytaniem chciałam Cię trochę podpuścić 😉 Bo wiem, że wiele opiekunek ma poczucie niesprawiedliwości kiedy słyszy, że w sumie to taka niezbyt ambitna praca, a przecież nie oszukujmy się – zajmowanie się cudzymi dziećmi to ciężki kawałek chleba, ogromna odpowiedzialność. Myślę sobie, że to trochę jak powołanie, używam wielkich słów ale ja nie mam czasem cierpliwości do własnych dzieciaków a już absolutnie nie wyobrażam sobie, żebym miałabym jej wystarczająco dużo do cudzych.
K: Wiesz co… w tym zawodzie tak jak wszędzie – są odpowiedni ludzie na odpowiednim miejscu i zupełnie przeciwnie. Ja od zawsze wiedziałam, że chcę i będę pracować z dziećmi, nieprzypadkowo wybrałam rodzaj i kierunek studiów, skończyłam je nie dlatego, że miałam szczęście ale naprawdę chciałam zdobyć przekazywane tam informacje, wiedzę i czerpać z doświadczenia innych. Nie przypadkiem też, od 16 roku życia jestem nianią. Zaczynałam opiekę jako przysługę, później pracowałam dorywczo bo szkoła, na studiach pracy było już więcej bo miałam ku temu możliwości. Dziś wiem co potrafię, ile wiem, jakie mam doświadczenie i mówiąc nieskromnie wiem, że jestem po prostu dobra w tym co robię. Ale to nie wzięło się znikąd. Pracowałam na to prawie 13 lat i nadal pracuję. Niestety osobiście znam ludzi, których ja nigdy nie zatrudniłabym do opieki nad moim dzieckiem, a pracują jako nianie. W domu wszystko pięknie, przy rodzicach złoty człowiek, a na placu zabaw gazeta, telefon i ławka. Wiecznie zajęta przez zmęczone nianie. I kiedy już dzieci tych niań próbują same się bawić to słychać tylko: nie biegaj bo się spocisz, zostaw to bo się wybrudzisz, nie wchodź tam bo spadniesz. Straszne. I niestety tu pojawia się kwestia wieku niani. To zjawisko dotyczy w przeważającej większości niań – babć, takich około 50 lat i więcej. Można mi nie wierzyć, zaprzeczać. Proszę wtedy wybrać się na plac zabaw w godzinach 9-12 albo 14-16, wszystko będzie jasne.
Wspominałaś też o cierpliwości. Dzieci są naprawdę różne, jedne mniej wymagające, inne więcej. Niania też człowiek, jej cierpliwość też ma swoje granice. Cały myk polega na tym, aby wypracować sobie własny sposób i nie dać się wyprowadzić z równowagi. A jeśli już tak się stanie, umieć sobie odpowiednio z tym poradzić. W żadnym wypadku niania nie może odreagowywać na dziecku. Nigdy.
M: Muszę Ci się do czegoś przyznać – nienawidzę chodzić na place zabaw 😉 Ale wróćmy na chwilę do tego o czym wspomniałaś, do wieku niani. Mówiłaś o tym, że rodzice wynajmują Agencję Niań, przebierają w kandydatkach, ale przecież jest wielu rodziców, którzy wolą zatrudnić jako nianię własną babcię albo emerytowaną sąsiadkę. Ewentualnie nastoletnią córkę koleżanki, która po lekcjach zajmie się maluchem. Taki model funkcjonował w naszym społeczeństwie praktycznie od zawsze, dopiero od niedawna działają firmy, zajmujące się wyszukiwaniem profesjonalnych niań. Skąd ta zmiana i czy rzeczywiście wykształcenie opiekunki do naszego dziecka jest tak ważne?
K: Wszystko tak naprawdę zależy od tego, czego oczekują od niani rodzice. Czy niania ma być aktywną (tak na serio), dającą dziecku sporo aktywności ruchowych i zabaw tego typu, szybką w reakcjach i działaniu, czy tylko dawać ciepło i opiekę. Z doświadczenia wiem, że osoby młode są bardziej pomysłowe, odważne i podchodzą do dziecka bardziej na czasie. Ja na przykład przy 15 stopniach nie założę dziecku kurtki puchowej, kozaków i czapki na polarze mimo tego, że mamy październik, a babcia zawsze będzie uważała, że lepiej cieplej niż za lekko… I nie wytłumaczysz, że dziecko przegrzać to gorzej niż pozwolić aby owiał je wiatr. Absolutnie nie twierdzę jednak, że córka koleżanki czy sąsiadka będą nieodpowiednimi nianiami, ale Agencje dają gwarancję, że niania się sprawdzi, że jest niekarana, że ma doświadczenie i potwierdzone referencje. Wybór jednak zawsze należy do rodziców.
M: Kasiu, to jeszcze na zakończenie powiedz mi, tak w pigułce, na jakie rzeczy warto zwrócić uwagę wybierając opiekunkę. Oprócz cierpliwości, zaangażowania i zwyczajnego lubienia swojej pracy niania powinna mieć także odpowiednie wykształcenie. Ty  ukończyłaś studia przygotowujące cię do pracy z dzieciaczkami.
K: Tak, ukończyłam pięcioletnie studia, w tak zwanym międzyczasie zrobiłam kurs pierwszej pomocy, organizacji imprez okolicznościowych, różnego rodzaju zajęć manualnych, itp. Choć już wtedy pracowałam od kilku lat jako niania, wiedza teoretyczna i praktyczna, którą zdobyłam na studiach bardzo mi pomogły i przydają się wciąż. Uważam jednak, że ważniejsze od wykształcenia pedagogicznego jest doświadczenie. Tego nie da się zastąpić niczym bo przecież nic nie uczy nas lepiej, niż samo życie 🙂
A więc idealna niania zatrudniona na pełny etat do opieki nad dzieckiem w wieku do 5 lat, a do 3 bezapelacyjnie, powinna posiadać doświadczenie, powinna mieć odpowiednie podejście do dzieci, co będzie widać od razu, musi być cierpliwa, odpowiedzialna, świadoma tej odpowiedzialności, wyrozumiała, empatyczna, mieć bez większego zastanowienia rozwiązanie na każdy problem w pracy, powinna działać szybko i być przewidująca, pomysłowa i kochać to co robi. Praca niani nie może męczyć jej samej, bo z tego nigdy nie wyjdzie nic dobrego.
M:  To ogólne cechy niani idealnej. A jak to wygląda, kiedy szukamy opiekunki dla naszego dziecka, powiedzmy „bardziej wymagającego” . Ty studiowałaś edukację wczesnoszkolną i przedszkolną ale z terapią pedagogiczną, czyli jesteś także przygotowana do pracy z dziećmi z wymaganiami. Z własnego doświadczenia wiem, że właściwie nie ma opiekunek do takich dzieci jak mój syn, z mózgowym porażeniem dziecięcym, z padaczką, to samo dotyczy dzieci z ZA czy z autyzmem. O co chodzi? O strach, większy zakres obowiązków czy może zwyczajnie o pieniądze?
K: No powiem Ci, że poruszyłaś temat, który w środowisku niań nie jest dość często poruszany. O co chodzi? Myślę, że przede wszystkim o strach, o świadomość braku umiejętności, o świadomość większych wymagań, o świadomość, że tu nie da się nic ściemnić i wszystkie kłamstwa i braki bardzo szybko wyjdą na jaw. Czy o pieniądze? Nie wiem, to już chyba kwestia indywidualna.
Duże znaczenie ma oczywiście stopień niepełnosprawności, spektrum autyzmu czy konkretny zespół chorobowy. Nawet ja sama nie podjęłabym się pracy z dzieckiem o głębokim upośledzeniu, bo zwyczajnie nie jestem do takiej pracy przygotowana, nie mam na tyle pewnego zaplecza w tym temacie i po prostu bałabym się, że sobie nie poradzę. Natomiast gdyby w grę wchodziło na przykład tylko poruszanie się dziecka na wózku inwalidzkim albo problemy z porozumiewaniem się czy Zespół Aspergera, to dla mnie nie byłoby to przeszkoda do podjęcia pracy. Niestety wiele niań nie ma pojęcia co to jest Zespół Aspergera, zaburzenia SI, czy  na czym tak naprawdę polega dziecięce porażenie mózgowe i jakie są jego stopnie. Stąd zapewne wynika ich strach. Ale też nie mają potrzeby ani ambicji aby się dowiedzieć, poczytać albo chociaż popytać. I powiem Ci Marta, że mówiąc brzydko ale wprost, to właśnie mnie wkurza. Bo jak przychodzi co do czego, pierwsze krzyczą o pieniądzach albo nie mogą pojąć dlaczego jedna niania w Warszawie dostaje na rękę 3500zł a inna 2000zł.
M: Weźmy najniższą stawkę za opiekunkę + koszty prywatnej rehabilitacji (3tyś, 4tyś, 6 tyś za turnus) i mamy odpowiedź, dlaczego „te matki nie mogą iść do pracy jak inne, tylko zbierają po tych fundacjach”…  Ale zostawmy to, bo temat jest skomplikowany i na inną rozmowę. Ciebie zapytam jeszcze o guwernantki. Mam wrażenie, że ta profesja przeżywa renesans. Kiedy już mamy środki finansowe na zatrudnienie prywatnej opiekunki do naszego dziecka, brać pod uwagę poszukanie guwernantki właśnie a nie „zwykłej” niani?
K: Co do najniższej stawki nianiowej, nie ma reguły. W tym zawodzie nie ma sztywnych ram. Wszystko to kwestia umowy pomiędzy rodzicami i nianią oraz możliwości finansowych.
Jeśli chodzi o guwernantki… przyjęte jest od dawien dawna, że guwernantka mieszka w domu pracodawców i zajmuje się wszystkim co dotyczy dziecka, które ma „w przydziale”. Pytasz mnie czy lepiej zatrudnić guwernantkę czy nianię. Osobiście uważam, że nianię, w przeciwnym razie sama wybrałabym tamten rodzaj pracy. Według mnie, zatrudnienie osoby, która przy naszym dziecku robi wszystko, nie jest fajne. To ja jestem rodzicem, to moje dziecko, moje zobowiązania i moja odpowiedzialność. Nie wyobrażam sobie tego, bo dla mnie to totalne pójście na łatwiznę. Ale bycie guwernantką to też mnóstwo wyrzeczeń i poświęceń. Właściwie nie ma się czasu na własne, prywatne życie.
M:  Idąc za ciosem kolejne pytanie o guwernantki: czy dla takiego dwu, trzy latka wielogodzinna nauka nie jest zbytnim obciążeniem? Czy dziecko w takim wieku nie powinno się po prostu bawić a nie uczyć języków, dobrych manier i jeszcze pobierać nauki gry na instrumentach.  Nie za dużo tego dobrego?
K: Wiadomo, że mnóstwo dodatkowych zajęć męczy. Ale jeśli dziecko uczy się nowych słów, nazw roślin, cyfr czy języków poprzez zabawę z nianią, nie czując przymusu a radość i przyjemność, to czy może być lepsza forma nauki? Już dwulatki bardzo szybko przyswają wiedzę, zapamiętują i dużo rozumieją. Ale trzeba w odpowiedni, właściwy dla danego dziecka sposób mu to przekazać i nie zniechęcić go. Mądra niania będzie wiedziała jak to zrobić. 🙂
M: I na zakończenie chciałabym Cię zapytać o jeszcze jedną kwestie, która mi jako matce nie daje spokoju: czy dobra niania może być również dobrą mamą dla swoich dzieci oraz… czy niania, która ma własne dzieci może być dobrą nianią dla mojego dziecka? Trochę przewrotne rozumowanie, ale  dążę do tego, czy nie jest po prostu tak, że niani, zmęczonej opieką nad własnymi dziećmi (a obie wiemy, jak wyczerpujące to może być zadanie) nie starczy już cierpliwości dla kolejnego dziecka, mojego dziecka. I odwrotnie – czy kiedy pracując 10 godzin z cudzymi dziećmi, niania przychodząc do domu ma jeszcze siły na zabawę z własnymi dzieciakami. Jakie są Twoje doświadczenia w tej kwestii?
K: Na to pytanie, póki co, mogę odpowiedzieć z doświadczenia znajomych niań i ze swoich przeczuć i poglądów. Uważam, że zarówno mama może być świetną nianią jak i niania może być świetną mamą. Akurat w tym kontekście, to praca jak inne. Mogłabyś zapytać też o nauczycielki przedszkola, nauczycielki edukacji wczesnoszkolnej. One też wiele godzin spędzają z obcymi dziećmi i wracają do swoich pełne miłości i cierpliwości. Myślę, że tu bardziej chodzi o to, jakim jest się człowiekiem, jaki ma się charakter. Moim zdaniem też, wiele osób niepotrzebnie odrzuca z góry opcję wyboru niani, która opiekowałaby się jednocześnie swoim dzieckiem w podobnym wieku. Naprawdę nie jest tak, że całą uwagę poświęci tylko swojemu dziecku. Mądra mama i mądra niania wie jak powinna się zachowywać i dlaczego. Żadne dziecko nie może czuć się zaniedbywane i odpowiednia osoba do tego nie dopuści. A więc podsumowując, można jednocześnie być dobrą mamą i dobrą nianią. 🙂
M: I w przyszłości bycia taką mamą i nianią Tobie życzę 🙂 Dziękuję Ci za tę rozmowę i rozwianie moich wątpliwości.
K: Ja również dziękuję za miłą rozmowę i za zainteresowanie tematem. 🙂

 

Kasia Stryczniewicz

Ukończyła Edukację Wczesnoszkolną i Przedszkolną z Terapią Pedagogiczną w Instytucie Pedagogiki i Psychologii kieleckiego Uniwersytetu Jana Kochanowskiego.

Wolontariuszka, organizatorka imprez okolicznościowych dla dzieci, od 13 lat niania, rekrutantka oraz konsultantka w kwestii wyboru idealnej niani.

Prywatnie optymistycznie nastawiona do życia młoda żona, właścicielka dwóch futrzanych adopciaków, w niedalekiej przyszłości Mama.

Share Tweet Pin It +1

Zobacz Również

espresso z Pauliną Malec z Szumiś Cafe

Dodano Grudzień 28, 2017

Poprzedni WpisEwolucjonistka i Zosia, co... /rozmowy przy kawie 2
Następny WpisLiteracka Stolica 2017