Macierzyństwo, Piszę

Wspomnienie profesora Dębskiego

Wczoraj pożegnaliśmy profesora Romualda Dębskiego. Urna z prochami została złożona do grobu na warszawskich Powązkach Wojskowych. Byliśmy tam wszyscy razem – rodzina, przyjaciele, pacjentki – staliśmy w śniegu, z białymi różami w dłoni, pośród dźwięków Budki Suflera i Czesława Niemena.

Mam tak samo jak ty
Miasto moje a w nim
Najpiękniejszy mój świat
Najpiękniejsze dni
Zostawiłem tam kolorowe sny

Nasze najbardziej kolorowe sny to te o dotrwaniu do daty porodu – najpierw w ciąży z Marianną, a potem z Kazimierzem. Chociaż nie udało się tego zrealizować, to wiemy, że życie naszych dzieci, najpiękniejsze dni z nimi, zawdzięczamy doktor Marzenie Dębskiej oraz właśnie profesorowi Dębskiemu. Dzięki ich pomocy i zaangażowaniu, najpierw podczas badań kontrolnych, a następnie kilkutygodniowego pobytu na oddziale patologii ciąży, pomimo trudności ciąże z Kazikiem udało się tak długo utrzymać. Zawsze będziemy wdzięczni za nasze dzieci.

Może spotkam się
Tam, gdzie trafi każdy z nas
Tam gdzie życie będzie snem
Może spotkamy się
Tam, gdzie w miejscu stoi czas
Za sto lat, za rok, za dzień. 

Kilka dni przed czwartymi urodzinami Kazimierza, postanowiliśmy zrobić niespodziankę Dębskim i przyjechać do nich z własnoręcznie wykonanym prezentem. To były pierwsze w życiu urodziny Kazika poza szpitalem, więc okazja była idealna. Niestety, nie zdążyliśmy – gruchnęła wiadomość o wypadku i ciężkim stanie Profesora. Profesor Romuald Dębski zmarł 20 grudnia, dzień po urodzinach naszego syna.

To nie tak miało być
Zupełnie nie tak…

 

 

∇∇

Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

 

Share Tweet Pin It +1
Poprzedni WpisKarol 27tc ● fragmenty książki ZA WCZEŚNIE
Następny WpisAntosia 27tc ● fragmenty książki ZA WCZEŚNIE